O KOBIECEJ MASTURBACJI


Kwestia samotnego seksu rozpalała lekarzy i terapeutów w zasadzie od zawsze. A kobieca masturbacja to jeszcze większy temat tabu, niż męskie zaspokajanie się w pojedynkę (że mężczyzna ma fantazje seksualne – wiadomo,ale żeby kobieta??) i na dodatek obarczony wieloma mitami… Jakoś nie umiemy sobie z tematem poradzić – albo pokazujemy kobiecą masturbację jako grzech i wstydliwą przypadłość nimfomanek, albo modę i wręcz obowiązek każdej „wyzwolonej kobiety na czasie”. A ja chciałabym pokazać Wam temat od jeszcze innej strony.

Więc jeśli NIE zgadzacie się w wujkiem Freudem, który twierdził co następuje: „(…) kobieta tak w ogóle gorzej znosi masturbację niż mężczyzna (…) masturbacja jest czymś bardziej obcym naturze kobiety (…)”. … to zapraszam do lektury:)

Często podczas zajęć mówię Wam, żebyście spróbowały poćwiczyć dno miednicy w domu same, najlepiej z własnym palcem w obrębie wejścia do pochwy (w celu wyczucia „zaciśnięcia się” mięsni). Reakcje na takie moje propozycje są różne – od obojętności po minę „ej, sorry, no raczej nie. To wariactwo”. Zakładam, że część z Was faktycznie spróbowała, choć nigdy nie dostałam żadnej informacji zwrotnej od Was. I zaczęłam się zastanawiać czemu. Gadamy o miesiączkach, porodach, nacięciach krocza, wypróżnianiu, orgazmach i ich braku, o seksie tym dobrym i tym marniutkim, rozmawiamy wreszcie o chorobach, bólach i nietrzymaniu moczu. Jednak nie rozmawiamy o eksplorowaniu własnego ciała, które może prowadzić do masturbacji; o dawaniu sobie przyjemności i przy okazji o dbaniu o zdrowie.

Tak drogie panie, masturbacja może być traktowana jako połączenie przyjemnego z pożytecznym.
I ja dziś o tym - chciałabym się skupić na niej w kontekście treningu mięśni dna miednicy (MDM) i naszego zdrowia seksualnego oraz trochę „odczarować” temat.

Oto krótka lista korzyści płynących z masturbacji:

  • lepsze poznanie własnego ciała, jego potrzeb oraz stref erogennych. Potem wystarczy podzielić się tą wiedzą z partnerem/ką.
  • dobra okazja do sprawdzenia siły własnych mięśni („test palca” umieszczonego w obrębie wejścia do pochwy), czyli samobadanie.
  • jeśli masturbacja zakończy się orgazmem (a w większości przypadków tak się dzieje) możemy się cieszyć wszystkimi dobroczynnymi skutkami wyrzutu tzw. hormonów szczęścia do organizmu plus chwilowym podniesieniem ciśnienia krwi i rozładowaniem napięcia seksualnego.
  • pobudzenie mięśni dna miednicy, które samoczynnie kurczą się podczas i po orgazmie. Gdy to poczujesz, potem będzie Ci łatwiej wywołać ten sam efekt podczas zwykłego treningu. To z kolei sprawi, że jeszcze bardziej zwiększysz świadomość ciała w tym obszarze i nauczysz się celowo aktywować i relaksować MDM. Jaki będzie tego efekt? Będziesz potrafiła pracować MDM podczas stosunku seksualnego, zwiększając satysfakcję swoją oraz partnera. Niektóre kobiety potrafią tak wyćwiczyć swoje MDM, że udaje im się osiągnąć coś, co tajemniczo określa się „orgazmem bezdotykowym”. Tak, dobrze myślisz – można tak „rozbujać” swoje dno miednicy, że możliwe jest doprowadzenie się do orgazmu jakby od środka, bez konieczności jakiejkolwiek zewnętrznej stymulacji. Jak dla mnie – bomba:)

Ale żeby nie było jednostronnie, poniżej przedstawiam Wam kilka zagrożeń:

  • ryzyko wystąpienia dyskomfortu psychicznego, prowadzącego do poczucia winy i niechęci do własnego ciała. Trudny i obszerny temat wiążący się z przekonaniami religijnymi, podejściem do ciała/seksualności oraz z tym jak nas wychowano w domu. Masa kobiet ma poczucie, że żyjąc w związku nie wypada im się masturbować (niestety często sami partnerzy wzmacniają w nich to przekonanie). Część obawia się, że ma zbyt wysokie libido, inne czują się po akcie masturbacji jak by zdradziły partnera. Nie jestem psychoterapeutką, więc nie chcę się zbyt obszernie wypowiadać na ten temat, jednak pewnym jest, że masturbacja + poczucie winy, to nie najlepsze połączenie.. Jeśli czujesz, że wokół Twojej masturbacji narastają problemy emocjonalne, poszukaj dobrej i rzetelnej seksuolożki.
  • stosowanie ryzykownych narzędzi/technik. Może to oczywiste, ale muszę napisać – nie wkładaj do pochwy niczego, co nie jest stworzone by się tam znaleźć (warzyw, owoców, przedmiotów codziennego użytku, ale też nieatestowanych zabawek erotycznych). Nie dziel się gadżetami erotycznymi z nikim, chyba że je dezynfekujesz (ryzyko infekcji przenoszonych drogą płciową) lub zakładasz prezerwatywę.
  • bądź czujna, gdy podejrzewasz, że masturbacja przybiera formę kompulsywną. Chodzi o sytuację, w której masturbacja nie jest już tylko drogą do rozładowania napięcia seksualnego, czy grą wstępną, ale sposobem na ucieczkę do problemów lub wręcz uzależnieniem. Istnieje też możliwość,że zafiksujesz się na jednej fantazji lub technice, co może sprawić, że w każdej innej sytuacji (np. z partnerem/ką) osiągnięcie orgazmu będzie bardzo utrudnione. (Rozwiązaniem może być stosowanie różnorodnych bodźców, tak by nie wyrobić w sobie nawyków masturbacyjnych – to doba wiadomość:)). Powyższe sytuacje wymagają już konsultacji z mądrym seksuologiem.

Kobiety masturbowały się od zawsze, nie jest prawdą, że rozkosz w pojedynkę wynalazła Samantha Jones z Sex and the City;) nie jest też prawdą, że masturbują się tylko smutne stare panny, albo tylko młode czytelniczki Cosmo – przekrój (choćby wiekowy) jest bardzo szeroki! Swego czasu w Wysokich Obcasach Dr Alicja Długołęcka pięknie mówiła o seksualności ludzi dojrzałych (nie boi się mówić otwarcie – starych), również kobiet, które stanowią spory procent klientek sex shopów. Kobiece fantazje cudownie i zmysłowo, ale też bez wstydu i pruderii eksploruje Erika Lust reżyserując pornografię dla kobiet. Pamiętajmy jednak, że najważniejsze, to być w zgodzie ze sobą – jeśli nie chcesz, nie lubisz, nie czujesz się dobrze masturbując się, czy choćby czytając ten tekst, to nie rób niczego wbrew sobie! „Norma” to bardzo szerokie pojęcie, norma seksualna – również. To jaki masz stosunek do własnego ciała i seksualności, jest Twoją sprawą – bylebyś była szczęśliwa. Czego Wam wszystkim życzę! Adieu <3